Łóżka drewniane dla dzieci
2009-04-08 08:25:27
Mój tata jest stolarzem. Od zawsze pamiętam jak robił nam meble do domu. Wszystkie łózka, na których spaliśmy, były przez niego zrobione. Tak samo krzesła w jadali, stół w kuchni i salonie, szafy... wszystko było jego. Miał fach w ręku i lubił to robić. Przez lata robił łóżka drewniane dla dzieci z całej okolicy. Wszystkie były pięknie rzeźbione i malowane. Kto tylko zachodził w ciąże, od razu szedł do taty by zamówić dla swego dziecka łóżeczko. Tata nie brał za to pieniędzy i pierwsze łóżka dla dzieci były w prezencie, dla nowego życia. Wiadomo było, że dzieci rosną, więc następne łózka także zamawiano u taty. Ale za te już płacono. Ludziom było głupio odmówić przyjścia do taty, gdy wiedzieli ile serca włożył w pierwsze łóżko dla ich maleństwa. Była to swego rodzaju umowa, która zobowiązywała do częstego odwiedzania mego taty w celach składania zamówień. Dzięki temu taka robił łóżka dla dzieci gdy już podrosły, potem łóżka dla dzieci tych dzieci... i tak ciągnęło się to latami. Ojciec tak robił, dziadek tak robił, pradziadek także. Całe nasze miasteczko miało łóżka drewniane dla dzieci od tego samego stolarza. Dopiero gdy mojemu tacie urodziły się same córki, wiadomo było że to koniec pewnej tradycji. Miałyśmy z siostrami zgrzyt co zrobić z zakładem. Jedna chciała go sprzedać i zakończyć interes – łóżka drewniane dla dzieci. Druga chciała kontynuować biznes, ale potrzebowała do tego kilku stolarzy, którzy robiliby to co robił nasz tata. A ja nie wiem czego chciałam. Wspominałam te łózka, które tata zrobił dla mnie i nie wiedziałam, czy chcę żeby tak zostało już na zawsze, że tylko tata robi te rzeczy, czy może wprost przeciwnie, niech interes idzie na przód, niech następni kontynuują tradycję zrobieniem łóżka dla dzieci. Nasz spór trwał kilka miesięcy i wciąż nie mogłyśmy dojść do porozumienia. Dopiero gdy jedna z nas poznała i zakochała się w stolarzu było wiadomo, że interes zostanie, bo właśnie nadchodzi nowe pokolenie.
Pozostaw swój komentarz